Peleton to nie tylko grupa kolarzy jadących obok siebie – to skomplikowany i dynamiczny organizm. Zawodnicy poruszają się razem, reagując na wiatr, zmieniając tempo i pozycję w sposób niemal zsynchronizowany. W peletonie obowiązują określone zasady i zwyczaje, które towarzyszą kolarzom od wyścigów dziecięcych aż po wyścigi rangi Tour de Pologne UCI WorldTour.
Najważniejsza zasada brzmi: przewidywanie. Patrzymy nie tylko na koło przed sobą, ale kilka pozycji dalej, „czytamy” ruchy peletonu, obserwujemy pobocze, drzewa i flagi, bo one zdradzają kierunek wiatru. Nerwowe ruchy, gwałtowne hamowanie czy oglądanie się za siebie bez utrzymania toru jazdy to prosta droga do niebezpieczeństwa.
Gdy wiatr wieje z boku, peleton ustawia się w wachlarz. To jedna z pierwszych „tajemnic” kolarstwa szosowego, którą młodzi adepci muszą zrozumieć. Każdy zawodnik stara się schować za poprzednikiem od strony, z której wieje wiatr, dlatego rząd kolarzy układa się ukośnie przez jezdnię. Jeśli zabraknie miejsca na asfalcie, część grupy zostaje „na rancie”, czyli na odsłoniętej, wietrznej stronie – i tam jest najciężej. Kto zostaje na rancie za długo, ten płaci za to energią albo odpada. Dlatego tak ważne jest płynne przesuwanie się w wachlarzu, bez gwałtownych przyspieszeń i bez „zamykania drzwi” innym. Co innego, jeśli to wyścig i stosujemy taki taktyczny element, by zgubić rywali.
Równie istotna jest komunikacja, która w peletonie odbywa się głównie gestami i głosem. Wskazanie ręką dziury w asfalcie, machnięcie łokciem sygnalizujące zmianę na prowadzeniu, okrzyk „dziura!”, „uwaga!”, „prawa!”, lewa!” – to wszystko ratuje zdrowie. Informacja przekazywana jest błyskawicznie z przodu do tyłu grupy, dlatego każdy zawodnik ma obowiązek ją powtórzyć. Rodzice często pytają, czy młodzi kolarze naprawdę muszą krzyczeć podczas jazdy – tak, bo to element bezpieczeństwa, a nie brak kultury. Lepiej usłyszeć ostrzeżenie za głośno niż nie usłyszeć go wcale.
W peletonie obowiązują też niepisane zasady fair play, które budują szacunek między zawodnikami. Nie atakuje się, gdy za peletonem w wyniku kraksy został lider wyścigu lub gdy grupa zwalnia z powodów bezpieczeństwa. Nie przyspiesza się na bufetach, gdy zawodnicy sięgają po bidony i jedzenie, bo wtedy najłatwiej o chaos i upadki. Nie „zamyka się” rywala przy barierkach ani nie wykonuje gwałtownych zjazdów do środka drogi. Te zasady nie zawsze są zapisane w regulaminie, ale stanowią fundament kolarskiej kultury, której chcemy uczyć od najmłodszych lat.
Młody kolarz powinien wiedzieć, że prawdziwa odwaga w peletonie to nie brawura, lecz spokój i opanowanie. Najlepsi zawodnicy potrafią poruszać się bardzo blisko innych, jednocześnie zachowując płynność i kontrolę, bez gwałtownych ruchów kierownicą. To umiejętność, którą zdobywa się latami. Dlatego na wyścigach juniorskich najważniejsze jest zdobywanie doświadczenia, uważne słuchanie trenerów i obserwowanie bardziej doświadczonych kolarzy.