Sezon kolarski zawsze zaczyna się dość podobnie – wielkie oczekiwanie na pierwsze ciepłe dni i ten moment, gdy po zimie znów wpinamy buty w pedały. Musimy jednak pamiętać, że nie jesteśmy jedynymi użytkownikami ruchu drogowego.
Jako organizatorzy zarówno profesjonalnych, ale i amatorskich wyścigów kolarskich wiemy, że radość z jazdy zawsze musi iść w parze z odpowiedzialnością. Szosa to nie zamknięta trasa wyścigu – to wspólna przestrzeń, w której obowiązują jasne zasady.
Podstawowa reguła jest prosta – rower jest pojazdem, więc jego miejsce jest na jezdni, możliwie blisko jej prawej krawędzi. Wyjątkiem są drogi dla rowerów, czyli oznaczone ścieżki rowerowe – jeśli prowadzą w kierunku naszej jazdy, mamy obowiązek z nich korzystać. W praktyce oznacza to, że nie wybieramy „ładniejszej” dla nas strony ulicy, ani nie jedziemy jezdnią obok idealnej drogi rowerowej. Jeżeli ścieżka jest po drugiej stronie drogi i prowadzi w przeciwnym kierunku – wtedy pozostajemy na jezdni.
Chodnik to nie jest naturalne środowisko kolarza, ale przepisy dopuszczają takie sytuacje. Można na niego wjechać, gdy opiekujemy się dzieckiem do 10. roku życia jadącym na rowerze, gdy warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź) albo gdy ruch na drodze jest bardzo szybki – powyżej 50 km/h – a chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości i brakuje drogi rowerowej. Na chodniku zawsze ustępujemy pierwszeństwa pieszym i jedziemy tempem spacerowym.
Kolarz ma na drodze publicznej takie same prawa jak kierowca samochodu – może zajmować pas ruchu, sygnalizować manewry, korzystać ze skrzyżowań na zasadach ogólnych. Ma też te same obowiązki – stosować się do sygnalizacji świetlnej, znaków, przepisów dotyczących pierwszeństwa. Przejście dla pieszych pokonujemy pieszo, jeśli nie ma wyznaczonego przejazdu rowerowego. Jazda obok drugiego rowerzysty jest dozwolona tylko wtedy, gdy nie utrudnia ruchu innym.
Warto pamiętać o obowiązkowym sprawdzeniu roweru oraz wyposażenia kolarskiego przed wyjazdem na trasę. Sprawne hamulce, dzwonek, oświetlenie z przodu i z tyłu po zmroku oraz element odblaskowy z tyłu. Kask nie jest wymagany przepisami, ale stanowi jeden z podstawowych elementów ochrony rowerzysty i realnie zmniejsza ryzyko poważnych urazów głowy w razie wypadku. Z resztą hasło “Zawsze w kasku” już na dobre wdarło się do kolarskiej kultury i ochrona tej części ciała stała się naturalną częścią ubioru. Słuchawki w obu uszach czy telefon w dłoni to proszenie się o kłopoty – na szosie liczy się koncentracja.
Najważniejsza jest jednak zasada, która nie jest oficjalnie zapisana w kodeksie – kultura jazdy. Na drodze nie jesteśmy sami: kierowcy nie są przeciwnikami, piesi nie są przeszkodą, a inni rowerzyści nie są rywalami. Jeśli chcemy, by szanowano nas na drodze to sami pokażmy, że potrafimy jeździć odpowiedzialnie i przewidywać sytuacje. Sezon dopiero się zaczyna – zadbajmy o to, aby każdy kilometr był bezpieczny, a satysfakcja z jazdy trwała do jego ostatnich dni.